Nazaré – Óbidos – Batalha

Ciężko w to uwierzyć, że Nazaré było niegdyś spokojną wioską rybacką, gdyż obecnie jest to popularny ośrodek turystyczny, który leży niedaleko Lizbony. Małe i wąskie uliczki Nazaré rozciągają się w dół aż do pięknej i ogromnej plaży otoczonej klifami. W samym centrum jest duży ruch, mnóstwo sklepików oraz restauracji. Warto wspomnieć i o miejscowych kobietach, które siedzą czasem cały dzień przy drogach i oferują przechodzącym pokoje do wynajęcia krzycząc i machając przy tym tablicami z napisami.
Z plaży Nazaré można wjechać kolejką do Sítio, które należy do Nazaré i leży nieco wyżej na klifach otaczające plaże. Stamtąd można podziwiać oczywiście piękne widoki. W czasie naszego pobytu kolejka była coprawda nieczynna, ale zastępczo krążył autobus między dolną i górną częścią miasta. Jest też możliwość przejścia się piechotą.
Ostatnimi czasy Nazaré zdobyło popularność wśród surferów przez ogromne, wręcz monstrualne fale, które uderzają o ląd na północnej stronie miasta, przy latarnii morskiej.  Tutejsze fale mogą osiągnąć aż 30 metrów wysokości. W 2011 r. hawajski surfer pobił rekord surfując po fali o 23,8 m wysokości. Sezon na tego typu fale zaczyna się dopiero w październiku, musimy więc przyjechać jeszcze raz ;-).

W Nazaré spodobało nam się tak bardzo, że postanowiliśmy zostać tu trzy dni i dojeżdżać autobusem do tych miejscowości, które chcieliśmy jeszcze zobaczyć. W taki sposób skorzystaliśmy także z plaży.

Tak więc wybraliśmy się w niedziele do Óbidos. Urocze małe miasteczko, którego starówkę tworzą charakterystyczne białe domy z niebieskimi lub żółtymi paskami. Jeszcze ciekawsze jednak jest to, że stare miasto jest otoczone murami obronnymi, po których można chodzić. Stojąc na murach, które doprowadzają do zamku (castelo) można podziwiać widok na stare miasto, jak i na to co leży po drugiej stronie murów, czyli pozostałą część miasta, pola i drogi. Na spacerze po starym mieście warto zatrzymać się w jednej z licznych pastelarii lub kawiarnii, aby spróbować wiśniowego likieru (Ginja), który tutaj podają w kieliszku czekoladowym, mmmh. Przyjeżdżając tutaj jednak jednej rzeczy nie przemyśleliśmy. Otóż w niedziele kursują tylko dwa autobusy między Nazaré i Óbidos, jeden rano, czyli ten którym przyjechaliśmy, jeden wieczorem, czyli koło 18.00. Óbidos to naprawdę piękne, ale małe miejsce, tak że koło 14.00 zakończyliśmy zwiedzanie i marzyliśmy już o plaży w Nazaré – co tu robić? W związku z tym, że nie było żadnej innej opcji poza autobusem (dowiadywaliśmy się nawet biurze informacji turystycznej) postanowiliśmy wracać autostopem, co było dla nas zupełnie nowym doświadczeniem. Dopiero przy drugim podejściu mieliśmy szczęście i dwie hiszpanki zabrały nas do Nazaré.


Następnego dnia wybraliśmy się do klasztoru w Batalha. Budowa imponującego budynku, znajdującego się na liście UNESCO, została rozpoczęta w 1388 r. i choć trwała prawie 200 lat, budowla nie została nigdy ukończona. Właśnie te nie ukończone kaplice, Capelas Imperfeitas zrobiły na nas największe wrażenie. Ogromny portal wejściowy jest zdobiony pięknymi reliefami o różnych kształtach i formach. Wstęp do klasztoru jest płatny – 6€ od osoby (dla studentów 3€), wstęp do kościoła bezpłatny.
Zwiedzanie klasztoru w Batalha można także połączyć ze zwiedzaniem klasztorów w Alcobaça i w Tomar. Z tego jednak zrezygnowaliśmy.

Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s