LISBOA – LISSABON – LIZBONA

Czas na Lizbonę!

Jeszcze w Wiedniu zorganizowaliśmy sobie pokój blisko centrum przez co raz bardziej popularną stronę airbnb.com. Po raz pierwszy rzeczywistość odbiegała tak bardzo od zdjęć pokazanach na stronie internetowej, że w pierwszym momencie się trochę załamaliśmy. Mieszkanie, w którym wynajmowaliśmy pokój, było w tak tragicznym stanie, że chcieliśmy tam spędzać jak najmniej czasu. Na szczęście Lizbona nas tak nie zawiodła!

Na zwiedzanie stolicy przeznaczyliśmy mniej więcej trzy dni. Pierwszego dnia, ze względu na drobne komplikacje z naszym pokojem zdążyliśmy zrobić tylko krótki spacer zaczynając nieopodal parku Jardim da Estrela. Wzdłuż szyn sławnego tramwaju Nr 28 pobłakaliśmy się przez najstarszą część miasta zwaną Alfama. Kolejny dzień rozpoczęliśmy przejazdem charakterystycznym dla Lizbony tramwajem, którym dojechaliśmy do stacji niedaleko Castelo de São Jorge. Z tamtąd zwiedzaliśmy pieszo, zaczynając od kościóła Igreja de São Vincente de Fora schodząc w stronę dzielnicy Baixa, zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym Santa Luzia oraz przy katedrzę Largo da Sé. W Baixa, dzielnicy o handlowo-produkcyjnym charakterze, znajduje się nad samym Tejo wielki oraz imponujący plac Praça do Comércio, z pewnością jeden z ważniejszych i piękniejszych placów Lizbony o wymiarach 192 m na 177 m. Na środku tego placu stoi pomnik króla Józefa I. a za nim imponujący łuk triumfalny Arco da Vitoria zwanym też Arco da Rua Augusta – nazwa pochodząca od ulicy zaczynającej się od tylnej strony łuku, na który nota bene warto wjechać windą. Ulicą Rua Augusta spacerowaliśmy dalej do zniszczonego, ale pięknego kościoła Igreja de São Domingos. Po małym drinku w A Ginjinha (Ginjinha, albo poprostu Ginja to wiśniowy likier, mający 17-20% alkoholu) odpoczęliśmy chwilkę na placu Praça dom Pedro, zwanym przez Lizbończyków Rossio. Co po chwilę ktoś nam tu chciał sprzedać pomysłowo zapakowany haszysz. Słynny Elevador da Santa Justa, winda z platformą widokową, znajdowała się niestety w remoncie. Ten piękny i słoneczny, ale bardzo intensywny dzień zakończyliśmy odpoczynkiem w parku botanicznym Jardim Botânico.

Trzeciego dnia pojechaliśmy pociągiem do podmiejskiej dzielnicy Belém. Zastaliśmy tam niesamowicie dużo turystów jak i monumentalne zabudowania klasztoru Mosteiro dos Jeronimos, imponujący pomnik z 1960 roku Padrão dos Descobrimentos oraz Torre de Belém, kamienną wieża; ponoć jedna z najpięknieszych portugalskich konstrukcji militarnych. W Belém wstąpiliśmy jeszcze do museum dorożek, czyli Museu Nacional dos Coches, gdzie można podziwiać pojazdy używane przez królów Portugalii i ich rodziny. Kolejny przystanek był w jednym z ważniejszych muzeów Portugalii, czyli Museu Nacional do Azulejo. Azulejo, które rozwinęło się pod wpływem sztuki z islamu to najczęściej ręcznie malowane płytki ceramiczne pokryte szkliwem. Te płytki o różnych kolorach i kształtach można znaleźć w kościołach, klasztorach, na fasadach budynków albo właśnie w tym muzeum, gdzie znajduje się bogata kolekcja kafelek.
Na obiad spróbowaliśmy tradycyjne i smaczne sardynki z ziemniaczkami w małej restauracji nieopodal muzeum. Najedzeni wyruszyliśmy dalej w stronę Oceanarium. Wysiadając na przedostatniej stacji czerwonej linii Metro, czyli Oriente znajduje się nie tylko ogromne Oceanarium (w którym nie byliśmy), ale też centrum handlowe Vasco da Gama oraz wiele nowoczesnych budynków, Wiele z nich zostało wybudowanych z okazji Expo’98. Warto i zobaczyć tę nowoczesną stronę Lizbony.


Ciężko nam opisać Lizbonę, tym bardziej że nasze zdania są rozbieżne. Piotr nie mógł się odnaleźć w wirze wrażeń, a mnie się podobało właśnie to, że z łatwością można się pogubić w tych małych uliczkach pełnych kolorwych budynków, kawiarenek i zabytków. Choć komunikacja miejska jest bardzo dobrze rozbudowana, warto jest zwiedzać pieszo. Trzeba się jednak liczyć z tym, że Lizbona jest pagórkowata i długie zwiedzanie poczuję się w nogach. Myślimy jednak, że warta jest każdego wysiłku.

Informacje praktyczne i ceny:

– tanie i dobre śniadania można zjeść w kawiarniach lub cukierniach, zwanych Pastelaria
cena za tramwaj Nr. 28: 2,85€
– cena za espresso: od 0,50€ do 1€
– cena za jednorazowy przejazd metrem: 1,40€; poza tym jest możliwość korzystania z całodniowej karty (6€) albo doładowywania karty z chipem „Via Viagem” (5€/10€/15€) – metrem można dojechać prawie wszędzie
– cena za duże piwo (0,3l!!!) od 1€

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s