Afryka: Namibia

Witam w Afryce!

Namibia Tour

Afryka. Namibia. Głównym powodem mojego trzy-miesięcznego wyjazdu do Afryki miała być praca na farmie. Planowałem zostać trzy miesiące, ponieważ tyle czasu można spędzić w Namibii bez wizy. Poza pracą na farmie, dla mnie było ważne to, że po raz pierwszy znajdę się na afrykańskim kontynencie.

Zacznę od samego początku: lot zarezerwowałem – rzecz jasna – wcześniej, bo tak jest najtaniej. Pakowanie rzeczy zajęło mi zaledwie godzinę. Jesień (czyli wrzesień, październik, listopad) jest idealnym czasem na wyjazd do Afryki: w moim 45 litrowym plecaku miałem tylko krótkie spodenki i t-shirty. No i szczoteczkę do zębów ;-) Lot trwał około 17 godzin (w tym czekanie na lotnisku w Frankfurcie):

Wiedeń-Frankfurt: 1h and 15 min Frankfurt-Windhouek 9h i kilka minut

Lot był bezproblemowy i bagaż na szczęście doleciał razem ze mną. Na lotnisku czekała na mnie właścicielka farmy (Niemka). Tak właśnie się zaczyna moja przygoda na farmie.
O farmie oraz o pracy, która mnie tam czekała, nie wiedziałem zupełnie nic. W związku z tym sobie wyobrażałem zwykła europejską farmę krów. Myślałem, że głównie będę tam zajęty sprzątaniem odpadów itp. Już przy pierwszej kolacji z właścicielami farmy się dowiedziałem, że z farmą i krowami nie będą miał nic wspólnego. Okazało się, że rodzina mnie potrzebowała do prac z kategorii budowlanej, czyli naprawianie, odnawiane, itd. Nie tylko się tego nie spodziewałem, ale też w ogóle się na takich rzeczach nie znałem! Byłem lekko w szoku, ale postanowiłem, że muszę się podjąć temu wyzwaniu i doświadczyć czegoś nowego. W końcu nie miałem za bardzo wyjścia. Jednak już po pierwszym tygodniu stwierdziłem, że mam tego wszystkiego zasadniczo dość. Właściciele farmy, którzy pochodzili z Niemiec byli spięci, dokładni, konserwatywni i bardzo zestresowani, czego w ogóle nie mogłem zrozumieć. W takim miejscu, gdzie dookoła nikogo i niczego nie było, stres czasowy był dla mnie mało zrozumiało. Po co i dokąd tu się ludziom miało spieszyć? Najwyraźniej mijałem się tu z wyobrażeniem właścicieli. Umówiłem się z nimi, że zostanę do końca miesiąca i przez kolejne trzy tygodnie wstawałem o 6.50. Śniadanie dostawałem o 7.00, pracę zaczynałem o 7.30, o 13.00 dostawałem obiad. Do 15.00 trwała afrykańska sjesta, a od 15.00 do 18.00 pracowałem dalej. Po 18.00 zwykle robiliśmy obchody po poszczególnych sektorach farmy, gdzie się krowy pasły. Obchód ten polegał na sprawdzaniu wodopojów, wyżywienia krów oraz dostarczanie im specjalnej mieszanki z witaminami, które miały wzmacniać krowy na tym gorącu. To był najlepszy czas każdego dnia.

W ciągu tego pobytu u farmerów, uzyskałem wstępne wrażenie dlaczego sytuacja w wielu częściach Afryki jest właśnie taka jaka jest. Historia kolonizacji oraz nastawienie społeczeństwa, bieda, klimat oraz wielkość i przestrzeń Afryki powodują, że jest niebezpiecznie, że ludzie nie chcą pracować. Proces modernizacji życia wciąż trwa i odbywa się w spowolnionym tempie.

Do Namibii przylatuje wiele turystów. Trzeba dodać, że turystyka jest rzeczywiście dobrze rozwinięta, a że miałem jeszcze sporo czasu, postanowiłem zwiedzić ten kraj na własną rękę. Na zwiedzanie miałem jeszcze miesiąc czasu, bo do Wiednia miałem wrócić o miesiąc wcześniej. Wypożyczyłem więc starego VW-busa, z którego byłem bardzo zadowolony, ponieważ był on idealnym rozwiązaniem na przemieszczanie się z miejsca do miejsca i służył mi, przez cały mój pobyt jako sypialnia. Korzystałem wyłącznie z Kampingów (między 14-25€), gotowałem sam dla siebie, ponieważ miałem w cenie samochodu pełne wyposarzenie kempingowe od kuchenki po plastikowe talerze. Dnie spędzałam przede wszystkim szukaniem noclegu, czyli kempingu oraz zwiedzaniem, o co się po drodze potknąłem. Na kempingach odpoczywałem. myślałem, czytałem, obserwowałem naturę, czasem ktoś mnie zagadał. „Po drodze” widziałem tornado, mnóstwo zwierząt, pustynie i skały. Kempingi bywałe różne: na jednym z nich nie padał deszcz od dwóch lat, na innym z kolei czułem się jak Adam w Edenie, w końcu byłem sam ;-)

Gorąco polecam Safari w Etosha Nationalpark, gdzie można się poruszać własnym autem (i bez guida) i można obserwować zwierzęta tak długo, jak się chce. Z miast zdecydowanie najbardziej polecam Swakopmund, gdzie są różne możliwości rozrywkowe oraz plaża i ocean. Ostatni tydzień spędziłem zupełnie niespodziewanie na farmie, gdzie życie było zdecydowanie bardzie wyluzowane niż na tej farmie, na której byłem na początku. Pomagałem właścicielom w drobnych sprawach, za co mogłem nocować za darmo.  Jeśli kiedyś wrócę do Namibii na pewno na farmę Roojklip i do jej miłych właściciel wrócę. Bardzo miło wspominam ten czas. Patrząc wstecz jestem również wdzięczny za czas spędzony na pierwszej farmie, otóż nauczyłem się bardzo wiele (o sobie). Po dwóch miesiącach wróciłem do Europy (przez Frankfurt) i zauważyłem, że po raz pierwszy wyjazd kosztował mnie więcej, niż wstępnie myślałem. Ale pamiętajcie: pieniądze to nie wszystko!

Wydatki:

Lot: 890 €
Wynajem VW-busa na miesiąc: 900 €

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s